Real Betis powalczył o dobre imię Andaluzji

Nabil Fekir
Nabil Fekir Pressfocus

Starcie Betisu z Levante otworzyło rywalizację w ramach 28. kolejki La Liga. W pierwszej połowie stroną dominującą byli gospodarze, którzy nie byli w stanie przełożyć tego na bramki. Zielono-biali przechylili szalę zwycięstwa dopiero po koniec drugiej połowy, odnosząc pewne zwycięstwo 2:0 (0:0).

Ofensywna gra Zielono-białych nie przyniosła oczekiwanych rezultatów

Od początku rywalizacji w Sevilli to gospodarze byli stroną dyktującą warunki gry. Zawodnicy Pellegirniego z większą łatwością stwarzali sytuacje bramkowe, ale mieli spore problemy, aby je wykorzystać. Co więcej, słaba skuteczność charakteryzowała obie ekipy. Betis momentami spychał przeciwnika do głębokiej defensywy. Natomiast Levante dzielnie odpierało ataki, szukając swoich szans w kontratakach. Jednak pomimo ofensywnej piłki, wynik przed przerwą nie uległ zmianie.

Trzy punkty zostały w Andaluzji

Kiedy obie drużyny znów zjawiły się na placu boju, mecz zmienił się o 180 stopni. Nie oglądaliśmy już efektownej, a także ofensywnej piłki. Zawodnicy częściej walczyli ze sobą w środku pola, niż kreowali ciekawe rozwiązania taktyczne. Nieoczekiwanie temperaturę tego widowiska w końcówce podgrzało trafienie Nabila Fekira. Francuz w swoim stylu zgubił kilku rywali, a kiedy znalazł się na skraju szesnastki huknął nie do obrony pod samą poprzeczkę. Chwilę później było już po meczu. Juanmi dosłownie dobił rywala z bardzo bliskiej odległości, przy okazji ustalając ostateczny rezultat tego spotkania. Dla Betisu to cenny komplet punktów, który pozwala realnie myśleć o europejskich pucharach w następnym sezonie.

Komentarze