Real Betis powrócił na zwycięską ścieżkę

Nabil Fekir
Nabil Fekir Pressfocus

Na zakończenie zmagań 18. kolejki La Liga, Huesca walczyła z Realem Betis. Ostatnią drużynę w tabeli odwiedziła ekipa z Sewilli, która od kilku tygodni miała problemy z regularnym punktowaniem. Jednak na Estadio El Alcoraz końcówka drugiej połowy należała do Béticos i rywalizacja zakończyła się pewnym zwycięstwem gości 2:0 (0:0).

W pierwszej części spotkania z obu stron brakowało skuteczności. Piłkarze Huesci i Betisu z łatwością kreowali kolejne sytuacje strzeleckie, ale piłka zamiast znaleźć się w siatce, częściej lądowała na trybunach. Najwięcej emocji przyniosła 20. minuta. Właśnie wtedy arbiter musiał skorzystać z pomocy VAR, ponieważ było podejrzenie, że jeden z zawodników beniaminka zagrał futbolówkę ręką. Po krótkiej chwili wszelkie wątpliwości zostały rozwiane przez powtórki video i mecz zaczął się od początku.

Tuż przed przerwą na listę strzelców powinien wpisać się Loren. Napastnik Zielono-białych chybił z bliskiej odległości. W dodatku na tablicy, wciąż widniał bezbramkowy remis. Gol zapewne rozkręciłby rywalizacje, która momentami była zbyt statyczna i wielu akcjach brakowało ostatniego podania, mogącego otworzyć drogę do bramki.

Najwięcej działo się w samej końcówce meczu. W 78. minucie prowadzenie Realowi Betis zapewnił Aissa Mandi. Reprezentant Algierii sprytnie zgubił krycie, a po chwili trafił głową w lewy górny róg. Golkiper gospodarzy nie miał szans na skuteczną interwencję. Béticos dopięli swego kilka sekund przed ostatnim gwizdkiem sędziego. W doliczonym czasie gry wynik tych zawodów ustalił Antonio Sanabria, który z bliskiej odległości również wpisał się na listę strzelców po uderzeniu głową. Dla gości to cenny komplet punktów, ponieważ od kilku kolejek mieli problemy, aby zgarnąć całą pulę.

Komentarze