Real dopiął swego, status quo na szczycie tabeli

Casemiro
Casemiro PressFocus

Zakończyły się kolejne dwa mecze w 15. kolejce Primera Division. Piłkarze Realu Madryt byli faworytem domowego spotkania z Granadą, ale do siatki rywali trafili dopiero w drugiej połowie. Wystarczyło to jednak do wygranej 1:0, która oznacza, że madrytczycy wygrali pięć ostatnich spotkań ligowych i mają tyle samo punktów, co prowadzące w tabeli Atletico. We wcześniejszym meczu, który rozpoczął się 0 17:30, Getafe zremisowało 1:1 z Celtą Vigo.

Getafe CF – Celta Vigo

Obiektem zmagań w pierwszym środowym spotkaniu 15. kolejki La Liga było Coliseum Alfonso Perez, gdzie o ligowe punkty Getafe rywalizowało z Celtą Vigo. Wskazania faworyta nie należało do łatwych zadań, ponieważ oba zespoły dysponowały zbliżonym potencjałem sportowym.

Początek meczu należał do zawodników Getafe, którzy przejęli inicjatywę oraz dominowali w posiadaniu piłki. Dzięki temu w siódmej minucie objęli prowadzenie. Renato Tapia wybił futbolówkę zagraną z rzutu wolnego, ale trafiła ona do Damiana Suareza. Urugwajczyk uderzył kapitalnie z krawędzi pola karnego w lewy górny róg bramki i strzelił efektownego gola.

Po tej sytuacji Celta zaczęła niwelować powoli przewagę gospodarzy, a w 17. minucie doprowadziła do remisu. Na czystą pozycję wychodził Lucas Olaza, który został kopnięty w piszczel przez Suareza, co nie umknęło uwadze arbitra. Pablo Gonzalez Fuertes wskazał na wapno, a odpowiedzialność na siebie wziął Iago Aspas. Hiszpan wykorzystał trzy poprzednie jedenastki, ale tym razem blisko skutecznej interwencji był Ruben Yanez. Goalkeeper Getafe wyczuł intencje strzelca i rzucił się w prawy róg bramki i miał piłkę na rękach, ale nie zdołał uchronić swojego zespołu przed utratą gola.

Po pierwszych 45. minutach mogliśmy czuć niedosyt, ponieważ nie oglądaliśmy dobrego spotkania. Jednak z perspektywy całego meczu, należy stwierdzić, że w porównaniu z drugą połową, pierwsza była rarytasem. Zobaczyliśmy wtedy chociaż gole. Dobrze, że spotkanie to zakończyło się kilkanaście minut po godzinie 19, a nie np. o 23:00, bo wtedy sporo osób zasnęłoby z nudów. Optyczną przewagę mieli goście, ale nic z tego nie wynikało. Żadna z drużyn nie chciała zaatakować odważniej i spróbować zdobyć komplet punktów. Brakowało odpowiedniej dynamiki, jakości, zaangażowania i strzałów na bramkę. Ostatecznie starcie to zakończyło się remisem 1:1.

W następnej kolejce Getafe zagra w Madrycie z Atletico. Z kolei Celta podejmie u siebie Hueskę.

Real Madryt – Granada CF

Jedno z najciekawszych spotkań w 15. kolejce La Liga rozgrywane było na Alfredo di Stefano Stadium, gdzie Real Madryt rywalizował z Granadą. Oba zespoły prezentowały się ostatnio bardzo dobrze i mogliśmy liczyć na ciekawe spotkanie.

Królewscy od początku byli rozkojarzeni, co mogło się skończyć utratą gola w pierwszych kilkudziesięciu sekundach. Raphael Varane popełnił błąd w wyprowadzeniu piłki, dzięki czemu Granada stworzyła groźny kontratak. Roberto Soldado odegrał do Antonio Puertasa, który miał trochę wolnego miejsca w szesnastce, ale przymierzył fatalnie wysoko ponad bramką.

Real często tracił piłkę w zbyt prosty sposób, ale im dalej od bramki, tym radził sobie lepiej. Podopieczni Zinedine’a Zidane’a utrzymywali się częściej i dłużej przy piłce. Również mogli objąć prowadzenie, ale swoich szans nie wykorzystali Karim Benzema i Toni Kroos, którzy przymierzyli w boczną siatkę. Aktualni mistrzowie Hiszpanii próbowali pokonać bramkarza rywali w pierwszej połowie aż dziesięć razy, ale tylko jeden strzał był celny. Ponadto od 38. minuty musieli radzić sobie bez Rodrygo, który na noszach opuścił murawę. Jego miejsce zajął Marco Asensio. Do przerwy na tablicy świetlnej widniał rezultat 0:0.

W początkowej fazie drugiej połowy nastąpił zmasowany atak zawodników Realu na bramkę Granady. W 55. minucie Królewscy oddali w jednej akcji cztery strzały, ale żaden z nich nie znalazł się w siatce. Sytuacja zmieniła się ledwie dwie minuty później, gdy Ferland Mendy zagrał do Asensio, który dośrodkował z linii końcowej w szesnastkę, a tam czekał już Casemiro. Brazylijczyk wygrał pojedynek w powietrzu z Jesusem Vallejo i uderzeniem głową w prawy dolny róg bramki wpisał się na listę strzelców. Granada mogła odpowiedzieć błyskawicznie, ponieważ nieźle w kierunku dalszego słupka uderzał Puertas. Thibaut Courtois wygrał jednak pojedynek z rywalem i zdołał obronić. Real wciąż przeważał i dążył do strzelenia drugiego gola. To udało się w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Wtedy Isco podał do Benzemy, który znalazł sobie miejsca na krawędzi pola karnego i dobrze przymierzył w prawy dolny róg bramki. Tym samym Francuz ustalił wynik spotkanie na 2:0 dla gospodarzy.

Następnym przeciwnikiem Realu będzie Elche. Natomiast Granada zmierzy się z Valencią.

Komentarze

Comments 5 comments

No kolejny mecz w którym wynik nie odzwierciedla przebiegu….
Każdy wynik mógłby być tutaj dzisiaj. Szczęście dzisiaj po naszej stronie.
Bardzo dobra zmiana Asencio i to chyba tyle.
Generalnie nie zagraliśmy mega słabego meczu ale jednak nie był to szczyt.
Za tydzień ostatni mecz w tym roku i oby rok zakończyć kolejnymi 3pkt.

Granada zagrala bardzo dobrze i dokladnie wiedziala gdzi naciskac pressingiem (Varane tragedia!).
Kolejna sprawa to taka, że trzeba przyznac, ze sedzia utzymal Real na powierzchni, bo karny w koncowce 1 polowy powinien byc gwizdniety.
Druga sytuacja juz raczej nie – pilka trafila w udo.
Tak czy inaczej zwyciestwo wymeczone i ze smrodkiem w tle.
Pzdr.