Casemiro
Casemiro fot. PressFocus

Real górą w derbach!

Real Madryt w sobotnim hicie hiszpańskiej ekstraklasy sprostał oczekiwaniom swoich kibiców, wygrywając w roli gospodarza z Atletico Madryt 2:0 (1:0). Szczególnie w pierwszej odsłonie Królewscy dali popis świetnej gry, nie dopuszczając rywali do głosu. Dzięki wygranej w derbach podopieczni Zinedine’a Zidane’a tracą już tylko trzy “oczka” do Los Colchoneros.

Real Madryt przystępował do swojego starcia po dwóch cennych zwycięstwach. Najpierw w lidze hiszpańskiej pokonał Sevillę FC, a w środku tygodnia pozostawił w pokonanym polu Borussię M’Gladbach. W sobotni wieczór chciał sięgnąć po trzeci skalp. Tymczasem drużyna Diego Simeone miała nadzieję na kontynuowanie passy bez porażki.

W pierwszych trzech kwadransach rywalizacji było co oglądać w derbach. Pierwsza groźna akcja miała miejsce w 10. minucie, gdy bliski zdobycia bramki był Karim Benzema, ale piłka po próbie Francuza trafiła w słupek. W każdym razie 300 sekund później Real dopiął swego za sprawą Casemiro, który popisał się celnym uderzeniem głową, więc mieliśmy 1:0.

Real zakończył passę Atletico 26 meczów bez porażki w La Liga

O ile w pierwszej odsłonie gospodarze oddali sześć strzałów, a ich rywale żadnego, to po zmianie stron Atletico wyraźnie się przebudziło. Bliski szczęścia był w 55. minucie Thomas Lemar, ale z bliskiej odległości fatalnie spudłował. Po ponad godzinie gry na mocne uderzenie sprzed pola karnego pozwolił sobie Dani Carvajal. Piłka po tej próbie odbiła się od słupka, następnie od Jana Oblaka i wpadła do siatki. Mieliśmy 2:0.

Do końca spotkania rezultat już się nie zmienił, więc Real zanotował siódme zwycięstwo w sezonie.

Komentarze

Na temat “Real górą w derbach!

Ja nie potrafię zrozumieć co się stało w tym meczu. Ewidentnie zabrakło pewności siebie w tym tym spotkaniu którą mieli ostatnio. Suarez niestety nie istniał na boisku wraz z Felixem który coś próbował w polu karnym ale łatwo się dawał ogrywać jak mały chłopiec… Syzyfową pracę wykonywał Trippier i Koke którzy dogrywali piłkę ale wykończenie akcji to masakra. Trzeba uznać porażkę i niestety być realistą. Jednak trzeba było się spodziewać kiedyś przegranej bo tylko naiwny sądzi że będzie inaczej. Los Orgullosos może sobie pozwolić na potknięcie po takim morderczym wyścigu. Oby ta przegrana nie rzutowała na formę psychiczną Materacy bo naprawdę i tak po takiej pracy ściągam czapkę z głowy…
Głowa do góry Los Colchoneros i jedziemy dalej!!! Vamos Atléti Vamos Amigos!!!🇦🇹🇵🇪🇵🇱