Real Madryt stracił punkty na własne życzenie

Vinicius
Vinicius Pressfocus

Na zakończenie 25. kolejki La Liga, Real Madryt rywalizował z Real Sociedad. Trzeba przyznać, że mecz rozkręcał się powoli. Królewscy mają czego żałować, ponieważ przed przerwą zmarnowali kilka dogodnych sytuacji. Zemsta nadeszła już na początku drugiej połowy. Zespół z San Sebastian nieoczekiwanie objął prowadzenie, ale tuż przed ostatnim gwidzikiem Los Blancos doprowadzili do remisu 1:1 (0:1).

Królewscy nie wykorzystali szans przed przerwą

Początek spotkania w wykonaniu obu drużyn pozostawiał wiele do życzenia. Przez pierwsze minuty brakowało dokładności. Jednak w pewnym momencie, wydawało się, że sędzia podyktuje jedenastkę. Podczas składnej akcji piłkarzy Real Sociedad, nagle całą uwagę na sobie skupił Casemiro. Brazylijczyk powalił jednego z rywali, a sędzia użył gwizdka. Jednak Mazano nie widział tam faulu, a spalonego. Jego decyzja w mgnieniu oka oburzyła cały obóz gości. Od tego momentu na brak emocji nie mogliśmy już narzekać. Przez resztę rywalizacji drużyna Zidane’a kontrolowała przebieg gry. Remiro kilkukrotnie musiał ratować Real Sociedad z tarapatów. Jedną z lepszych akcji w pierwszej połowie przeprowadzili gracze Los Blanos. Lucas Vasquez posłał sprytne dośrodkowanie na dziewiąty metr. W powietrzu futbolówkę dopadł Mariano. Zastępca Karima Benzemy trafił tylko w poprzeczkę. Zaraz, gdy ta odbiła się od aluminium, przejął ją Asensio. Hiszpan w efektowny sposób próbował zmienić rezultat meczu, lecz uprzedził go obrońca, który wybił piłkę na rzut rożny.

Taktyka Alguacila zdała egzamin

Mimo przewagi gospodarzy, lepiej drugą odsłonę spotkania rozpoczęła ekipa z San Sebastian. Prowadzenie Niebieskim zapewnił Portu. Ofensywny pomocnik wykorzystał złe krycie lewego obrońcy i uprzedził go w powietrzu. Natomiast Mendy mógł już tylko odprowadzić futbolówkę wzrokiem. 28-latek oddał strzał głową w kierunku dalszego słupka, przez co Courtois nie miał większych szans na skuteczną interwencję. Co więcej, po 60 sekundach zawodnicy Alguacila mogli powiększyć swoją przewagę. Tym razem, szczęście uśmiechnęło się do Królewskich i w ostatnim momencie Raphael Varane zażegnał niebezpiecznej sytuacji. Zinedine Zidane od razu zareagował. Francuski szkoleniowiec na boisko posłał Rodrygo, Hugo Duro i Viniciusa. Ofensywne zmiany pomogły gospodarzom jedynie w kreowaniu kolejnych sytuacji do strzelenia gola. Z kolei w doprowadzeniu do remisu w dużym stopniu przeszkadzała fatalna skuteczność. Dopiero na dwie minuty przed końcem regulaminowego gry, bramkę na wagę remisu zdobył Vinicius. Młody Brazylijczyk nie pomylił się z kilku metrów, oddając pewny strzał z bez przyjęcia w sam środek bramki.

Trudna sytuacja przed derbami

W następnym pojedynku La Liga Real Madryt zagra z lokalnym rywalem, Atletico. Spotkanie z drużyną z San Sebastian miało pomóc w zbliżeniu się do El Atleti przed najważniejszym meczem w sezonie. Królewscy mają czego żałować. W tabeli już spadli na trzecią pozycję. Obecnie wiceliderem jest FC Barcelona, z kolei Atletico Madryt nadal ma sporą przewagę i wciąż, jedną rywalizację mniej na swoim koncie.

Komentarze

Na temat “Real Madryt stracił punkty na własne życzenie