Puchar Króla: Hazard bohaterem Realu Madryt. Królewscy grają dalej

Eden Hazard
Eden Hazard Pressfocus

Pierwszym starciem 1/8 finału Pucharu Króla w czwartek była rywalizacja Elche z Realem Madryt. Ekipa Królewskich przybyła na mecz w drugim garniturze. Zielone Pasy dzielnie broniły dostępu do własnej bramki i po regulaminowym czasie gry potrzebna była dogrywka. Wówczas w końcu padły gole i zaczęły się prawdziwe emocje. Ostatecznie to Real Madryt rzutem na taśmę wywalczył awans do ćwierćfinału 2:1 (0:0).

Zaskakujący przebieg pierwszej połowy

Elche nie zamierzało cofać się głęboko do defensywy. Gospodarze twardo stąpali po ziemi, co wytrącało z równowagi piłkarzy Realu Madryt. Królewscy z każdą kolejną minutą męczyli się coraz bardziej. Po upływie drugiego kwadransa futbolówka obiła aluminium bramki strzeżonej przez Lunina i była to najlepsza okazja Zielonych Pasów do zdobycia gola w tym meczu.

Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis. Żadna z drużyn nie była w stanie umieścić piłki w siatce. Vinicius Jr. rozczarowywał na lewej flance, podobnie jak jego rodak, Rodrygo. Do tego bezproduktywny w linii ataku był Luka Jovic, co wiązało się jedynie z trzema celnymi strzałami podopiecznych Ancelottiego.

Nieskuteczność Królewskich raziła w oczy

Od startu drugiej połówki Elche skupiło wszystkie siły na obronie dostępu do bramki. Biało-zieloni szukali swoich szans już jedynie w kontrach czy stałych fragemtnach.

Natomiast Real Madryt naciskał przeciwnika do ostatniego gwizdka sędziego. Pomimo wielu prób, futbolówka nie znalazła drogi do bramki gospodarzy. Los Blancos byli mocno zirytowani przebiegiem całego meczu i w końcówce zawodnikom zaczęły puszczać nerwy. Finalnie do wyłonienia zwycięzcy potrzebne była dogrywka i rzuty karne.

Gole padły dopiero w dogrywce

Pierwsze trafienie w meczu arbiter odnotował w 103. minucie, kiedy Gonzalo Verdu popisał się pięknym strzałem z dystansu, po którym piłka wpadła do siatki tuż obok prawego słupka.

Gdy wydawało się, że Real Madryt jest już za burtą Pucharu Króla, nadzieję stołecznej drużynie przywrócił Isco. Wprowadzony pod koniec drugiej połowy przypadkowo znalazł się na na drodze futbolówki. Ta trafiła w Hiszpana, kompletnie myląc golkipera Elche.

Co ciekawe, nie był to koniec strzeleckich emocji. Królewscy rzutem na taśmę wyszarpali awans do ćwierćfinału, dzięki trafieniu Edena Hazarda w 115. minucie. Belg niczym za starych czasów popisał się solową akcją i w ostatniej chwili oddał płaski strzał po ziemi z linii 16. metra.

Hazard pojawił się w dogrywce. Forma skrzydłowego od dłuższego czasu pozostawiała wiele do życzenia. Do tego nie zagrał przecież ani minuty w turnieju Superpucharu Hiszpanii. Dodajmy na koniec, że 30-latek strzelił w czwartek pierwszą bramkę w tym sezonie.

Komentarze