Sevilla dopełniła formalności. Koszmar Valencii trwa

Yassine Bounou
Yassine Bounou Pressfocus

Rywalizacja na hiszpańskich boiskach w ramach 31. kolejki rozpoczęła się od meczów w Walencji oraz Pampelunie. W pierwszych pojedynkach nie zabrakło goli, z kolei zwycięstwa padły łupem Sevilli oraz Osasuny.

Sevilla wykonała zadanie

Sevilla zagościła na dobre w TOP4 i mało prawdopodobne jest, aby nie wywalczyła bezpośredniego awansu do Ligi Mistrzów.

Tymczasem mecz na Estadi Ciutat de València rozkręcał się powoli. W pierwszej połowie obie drużyny zagrały poniżej oczekiwań. Co prawda na boisku działo się sporo. Jedni i drudzy z dużą lekkością stwarzali groźne sytuacje. W zmianie wyniku przed przerwą zabrakło jedynie skuteczności.

Zespół z Andaluzji przełamał niemoc w ofensywie już na początku drugiej odsłony. Goście zepchnęli Levante do głębokiej defensywy, dzięki czemu objęli prowadzenie w 53. minucie. Youssef En Nesyri na granicy spalonego dopadł do piłki, a po chwili zmieścił ją tuż obok bramkarza, który wówczas wyszedł z bramki, aby interweniować.

Ostatecznie więcej bramek w tym starciu już nie padło. Komplet punktów zasłużenie padł łupem Sevilli. Tym samym goście kontynuują imponującą serię meczów bez porażki.

Nietoperze nadal bez przełamania

Gracze Valencii o tym sezonie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Nietoperze dzielnie walczyli do przerwy, ale w drugiej połowie byli już cieniem samych siebie.

Wynik spotkania otworzył Javier Martinez Calvo, który w 13. minucie na dużej szybkości wbiegł w pole karne i w ostatniej chwili oddał mocny strzał nie do obrony z bliskiej odległości.

Valencia ruszyła odrabiać straty. Ta sztuka udała się gościom po kwadransie. Kevin Gameiro doprowadził do remisu sprytnym uderzeniem w prawą stronę siatki. Francuz czuł na plecach oddech rywala, ale zdołał wpakować futbolówkę do bramki.

Po krótkiej chwili Osasuna znów wyszła na prowadzenie. Jonathan Calleri otrzymał prostopadłe podanie od Javiear Martineza Calvo i w odpowiednim momencie wykazał się wielkim opanowaniem w polu karnym strzelając bezbłędnie w dolny prawy róg bramki.

W drugiej połowie tempo spotkania zwolniło. Valencia w żaden sposób nie mogła znaleźć sposobu na dobrze zorganizowanego przeciwnika. Gorąco zrobiło się po godzinie gry. Początkowo do akcji wkroczył VAR. Po analizie video sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy. Roberto Torres nie zdołał pokonać Domenecha, ale szczęście do Osasuny uśmiechnęło się kilka minut później. Mouctar Diakhaby dotknął piłki ręką, w konsekwencji arbiter znów wskazał na wapno. Tym razem Roberto Torres uderzył mocniej w lewy dolny róg, przez co golkiper nie miał czasu na reakcję.

Dla zespołu to trzecie zwycięstwo z rzędu, natomiast Valencia na komplet punktów czeka od miesiąca. Wszystko wskazuje na to, że Nietoperze zakończą obecny sezon w końcówce stawki.

Komentarze