Sevilla nie odpuszcza gigantom, kolejny gol En-Nesyriego

Youssef En-Nesyri
Youssef En-Nesyri PressFocus

Sevilla skromnie pokonała Valencię (1:0) po dość niemrawym spotkaniu. Oznacza to, że gospodarze jeszcze nie odpuścili i dopóki mają matematyczne szanse, walczą o mistrzostwo kraju.

Pierwsza połowa niczym sparing

Całe spotkanie – a zwłaszcza pierwsza połowa – nie było zbyt intensywne. Obie ekipy praktycznie nie mają już celów do osiągnięcia. Sevilla awansowała już do Ligi Mistrzów,  A Valencia niemal na pewno się utrzyma. Poskutkowało to meczem pełnym niedokładności i niechlujności.

W tym chaosie lepiej prezentowali się Andaluzyjczycy. Youssef En-Nesyri już w piątej minucie oddał strzał, który ofiarnie zablokował Uros Racić. Kwadrans później Jules Kounde odnalazł pięknym podaniem Suso, a Hiszpan pewnie umieścił piłkę w siatce. Arbiter dopatrzył się jednak spalonego, przez co bramki nie uznano.

Impuls z ławki rezerwowych

Po zmianie stron poziom zaangażowania obu drużyn nieco wzrósł. Ładną akcją popisał się w 52. minucie Goncalo Guedes, po którego rajdzie centymetrów zabrakło Manu Vallejo do zdobycia gola. Gospodarzom pozytywny impuls dała potrójna zmiana przeprowadzona przez Julena Lopeteguiego na pół godziny przed końcem. To właśnie dwaj rezerwowi wykreowali jedynego gola tego spotkania. Akcję lewym skrzydłem przeprowadził Papu Gomez, a piłkę przeciętą przez obrońcę przejął Fernando. Brazylijczyk od razu podał ją do En-Nesyriego, a ten przyjął i uderzył nie do obrony. Arbiter długo analizował tę sytuację, ale ostatecznie uznał, że Ferro złamał linię spalonego.

Sevilla w praktyce nie ma wielkich szans na zagrożenie wielkiej trójce, ale z drugiej strony czy w tak szalonym sezonie jest to niemożliwe? Andaluzyjczycy sięgnęli po trzy punkty i na ten moment tracą do liderującego Atletico trzy punkty. Rojiblancos rozegrają swoje spotkanie dopiero w środę o godzinie 22:00.

Komentarze