Sevilla wykonała plan minimum i do rewanżu przystąpi z zaliczką

Piłkarze Sevilli
Piłkarze Sevilli Pressfocus

Rywalizacja Sevilli z West Ham przyniosła tylko gola. Zaraz po upływie godziny piłkę do siatki wpakował El Haddadi. Finalnie Andaluzyjczycy utrzymali korzystny rezultat do końca 1:0 (0:0), dlatego do rewanżu przystąpią w nieco lepszych nastrojach.

Sevilla była groźniejsza w swoich atakach

Pierwszy kwadrans meczu był wyrównany. Dopiero z upływem kolejnych minut Sevilla zaczęła przejmować inicjawytwę. Gospodarze byli też aktywniejsi pod polem karnym rywala, jednak w żaden sposób nie potrafili wykorzystać nadarzających się okazji.

Tymczasem West Ham wolał szukać gola w kontrach czy stałych fragmentach gry. Londyńczycy nie dali się zdominować, dzielnie odpierając ataki Andaluzyjczyków.

Dopiero na parę chwil przed zejściem do szatni do głosu doszły Młoty. Ekipa Davida Moyesa nabrała wiatru w żagle, nie raz spychając Sevillę do głębokiej defensywny. Pomimo dogodnych sytuacji z obu stron, piłka nie znalazła drogi do siatki przed przerwą.

Trafiony zatopiony

Wraz z rozpoczęciem drugiej części spotkania to Sevilla ruszyła do ataku. W pewnym momencie West Ham zaczął dłużej utrzymywać się przy piłce, ale w 60. minucie defensywa gości popełniła fatalny w skutkach błąd. Najpierw Kurt Zouma sprowokował rzut wolny na prawej flance obok pola karnego. Wówczas z boku boiska świetnie podanie posłał Marcos Acuna, a po chwili kompletnie niekryty Munir El Haddadi huknął z półwoleja w prawy dolny róg.

W końcówce Młoty osłabły z sił. Londyńczycy za wszelką cenę próbowali jeszcze doprowadzić do remisu, lecz ostatecznie zwycięstwo padło łupem gospodarzy. Bramki West Ham bronił Areola, ponieważ Łukasz Fabiański jest delegowany do zadań w Anglii. Niemniej Francuz pokazał się z dobrej strony, a przy straconym golu David Moyes powinien mieć do piłkarzy z pola.

Komentarze