Sevilla wykorzystała potknięcie Villarrealu

Jesus Navas
Jesus Navas Pressfocus

W sobotę po południu dwie ekipy walczące o udział w Lidze Mistrzów grały z beniaminkami w ramach 20. kolejki La Liga. W pierwszym starciu zobaczyliśmy rywalizację Huesci z Villarrealem. Ostania drużyna w tabeli nieoczekiwanie wywalczyła cenny punkt, a mecz zakończył się bezbramkowym remisem. Natomiast Sevilla dopełniła formalności i pokonała Cadiz 3:0 (2:0).

SD Huesca – Villarreal CF

Na Estadio El Alcoraz w pierwszej części meczu brakowało intensywności. Podopieczni Emerego momentami rozczarowywali swoją postawą. Żółta łódź podwodna nie była w stanie przejąć inicjatywy i zepchnąć gospodarzy do głębokiej defensywy, tak jak robi to zazwyczaj z potencjalnie słabszym przeciwnikiem. Tymczasem beniaminek dzielnie walczył z klubem aspirującym do gry w Lidze Mistrzów. Gracze Huesci twardo stąpali po ziemi, jednak zdecydowanie lepiej czuli się na własnej połowie. Gorąco zrobiło się kilka minut przed przerwą, kiedy Carlos Bacca zgubił krycie i z ostrego kąta uderzył raboną. Strzał był widowiskowy, jednak piłka trafiła tylko w słupek, w dodatku sędzia dopatrzył się spalonego, więc o golu i tak nie byłoby mowy.

W drugiej odsłonie w grze Villarrealu nastąpiła poprawa. Zaraz po wyjściu z szatni Moi Gomez miał znakomitą okazję do zmiany rezultatu. Zawodnik gości dopadł do centry w pole karne i z kliku metrów uderzył w kierunku prawego słupka. Na nieszczęście Żółtej łodzi podwodnej, golkiper Huesci stał na posterunku, więc na gole musieliśmy poczekać.

Czas mijał, a na tablicy wyników utrzymywał się bezbramkowy remis. Zmiany jakie zastosował Unai Emery nie pomogły rozwiązać worka z bramkami. Gospodarze zagrali w taktyczne szachy. O ile Villarreal po przerwie wykazywał większą intensywność pod bramką rywala to na beniaminku nie robiło to większego wrażenia. Tym samym ostatnia ekipa w La Liga zdobyła cenny punkt w walce o utrzymanie. Natomiast Villarreal pożegnał się z czwartą lokatą.

Sevilla – Cadiz

Rywalizacja na Estadio Ramón Sánchez Pizjuán nie była tak rozczarowująca, jak jej poprzedniczka. W Andaluzji mecz rozkręcał się powoli, ale na brak goli nie mogliśmy narzekać. Worek z bramkami został rozwiązany po drugim kwadransie, kiedy Youssef En Nesyri trafił do siatki beniaminka z dobitki. Przy całej sytuacji błąd popełnił bramkarz Cadiz, który zamiast łapać piłkę zdecydował się na sparowanie jej na słupek, co brutalnie wykorzystał marokański napastnik. W dodatku po krótkiej chwili strzelec pierwszej bramki dopadł futbolówkę po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i płaskim strzałem z kilku metrów wyprowadził swój zespół na dwubramkowe prowadzenie.

Przewaga Sevilli w tym spotkaniu była widoczna gołym okiem. Goście nie mieli nic do powiedzenia. Momentami wydało się, że beniaminek z Cadiz liczy już tylko na cud. Gdy na zegarze wybiła godzina rywalizacji, Youssef En Nesyri już cieszył się z hat-tricka. Tym razem umieścił piłkę w siatce głową tuż przy lewym słupku. Chwilę później Nesyri mógł mieć czwartą bramkę, ale jego trafienie nie mogło zostać uznane, ponieważ Marokańczyk uderzał z pozycji spalonej.

Starcie zakończyło się pewnym zwycięstwem gospodarzy. Cadiz nie był w stanie nawiązać równorzędnej walki. Tym samym Sevilla przeskoczyła w tabeli Villarreal, odnosząc drugie zwycięstwo z rzędu.

Komentarze