Koke
Koke PressFocus

Sobota szlagierów w LaLiga – zapowiedź 18. kolejki

Jesteśmy już niemal na półmetku tegorocznego wyścigu po mistrzostwo Hiszpanii. 18. kolejka obfituje w hitowe spotkania.

Uczta dla oczu dla kibiców, szansa na poprawienie nastroju dla trenerów

W nadchodzącą serię gier wejdziemy od razu z wysokiego C, bo już w piątek Celta Vigo podejmie u siebie Villarreal. Galisyjczycy w ciągu tygodnia odnotowali upokarzającą porażkę z trzecioligową Ibizą (2:5) w Pucharze Króla. Trener Coudet podkreślił po niej, że jego rezerwowych dzieli zbyt dużo od zawodników podstawowych.

Przeciwko Villarrealowi będziemy przeżywać zarówno trudne, jak i piękne chwile. Oby tych pięknych było więcej. W piątek spróbujemy zrewanżować się za porażkę z Ibizą we wtorek. Po tym meczu wspomniałem, że rezerwowych dzieli za duża przepaść od moich podstawowych graczy. Porozmawialiśmy o tym wewnątrz szatni. Kiedy masz szansę pokazać się trenerowi, musisz sprawić, by w późniejszych meczach miał ból głowy przy ustalaniu składu – powiedział na konferencji przedmeczowej Eduardo Coudet.

Unai Emery, z kolei, zlekceważył porażkę Celty.

To ważny mecz, który pokaże nam, gdzie się znajdujemy. Naszym rywalem będzie zespół w dobrej formie, jeden z najlepszych w lidze w tym momencie. To dla nas ekscytujące wyzwanie. Zmierzymy się z przeciwnikiem pełnym pewności siebie, nawet pomimo odpadnięcia z Pucharu Króla – zapowiedział pełen szacunku trener Żółtej Łodzi Podwodnej.

Sam Villarreal z łatwością odprawił z kwitkiem Zamorę (4:1) w krajowym pucharze, ale przez niedawną porażkę z Sevillą (0:2) i zwycięstwo Barcelony w zaległym spotkaniu z Athletikiem (3:2), utracił czwarte miejsce w lidze. Zawodnicy Żółtej Łodzi Podwodnej z pewnością zechcą powrócić na lokatę dającą awans do Ligi Mistrzów.

Super Sabado rozpoczęte od pojedynku aspirujących do Ligi Mistrzów

W sobotę swoje spotkania rozegrają, m.in., Real Madryt, Atletico, Barcelona, Real Sociedad i Sevilla. Dwie ostatnie ekipy zmierzą się nawet bezpośrednio.

Pojedynek na Estadio Sanchez Pizjuan będzie dla gospodarzy wyjątkową okazją do przeskoczenia Realu Sociedad w tabeli. Na ten moment Baskowie mają trzy punkty przewagi, ale i rozegrali trzy spotkania więcej. W przypadku zwycięstwa Andaluzyjczycy znajdą się wyżej od Txuri-Urdin po raz pierwszy w tym sezonie.

A w Realu Sociedad nie wiedzie się tak dobrze, jak na początku sezonu. Choć w sylwestra udało się podopiecznym Alguacila pokonać Athletic (1:0) w prestiżowych derbach i przerwać serię dziewięciu meczów bez zwycięstwa, ostatnio znowu stracili punkty z Osasuną (1:1). Na korzyść Basków przemawiają powroty istotnych graczy po odbytych kontuzjach, ale to Sevilla wydaje się być drużyną w lepszym momencie. Los Nervionenses nie mogą jednak lekceważyć rywali. Ze znacznie słabszym Betisem potrafili popełniać dziecinne błędy pod własną bramką i tylko dzięki nieudolności Nabila Fekira, który nie zdołał wykorzystać rzutu karnego, uniknęli derbowej porażki. Ponadto Real Sociedad jest drugą najlepszą ekipą w lidze pod kątem meczów wyjazdowych. W dziewięciu takich meczach Baskowie uzbierali 17 punktów – tylko Real Madryt uzbierał o jeden więcej w delegacjach.

Starcie atletów

Oj, nie ma łatwego początku trener Marcelino. W debiucie jego Athletic Bilbao uległ Barcelonie (2:3), a teraz czeka go jeszcze trudniejszy rywal – lider z Madrytu. Kolejnym rywalem będą Królewscy w Superpucharze Hiszpanii.

 Jeżeli czegoś nauczyliśmy się o Diego Simeone przez te wszystkie lata, to tego, że nauczył swoją drużynę, by nie rozpamiętywała porażek. Bolesne odpadnięcie z trzecioligowcem z Cornelli wstrząsnęło argentyńskim trenerem, ale wziął winę na siebie i zaczął pracować nad odwróceniem tendencji.

Athletic Bilbao przyjedzie zatem na Wanda Metropolitano, by zmierzyć się z rozjuszonym gigantem. Trudno przewidywać tu zwycięstwo Basków. W debiucie Marcelino Barcelona rządziła i dzieliła na San Mames, a gospodarze jedyne bramki zdobyli po katastrofalnych błędach zawodników Blaugrany. Po błędach, jakich nie można spodziewać się po piłkarzach Los Colchoneros, dodajmy. Ponadto, w przeciwieństwie do wspomnianego Realu Sociedad, ich najwięksi rywale fatalnie radzą sobie na wyjazdach. W dziewięciu takich spotkaniach wygrali zaledwie raz, z Eibarem we wrześniu. Łącznie w delegacjach uzbierali zaledwie sześć oczek.

Kontynuować udaną serię

Skoro przy wyjazdach jesteśmy, to Barcelona wygrała trzy ostatnie mecze poza Camp Nou. Seria niezbyt długa i – w porównaniu z poprzednimi latami – niezbyt imponująca. Krawiec jednak kraje, na ile mu materiału staje, a że w poprzednich pięciu delegacjach Blaugrana wygrała tylko raz, taka tendencja musi cieszyć.

Rywal do jej podtrzymania będzie niełatwy, bo Granada to nie tylko uczestnik fazy pucharowej Ligi Europy, ale i zespół, który potrafi dostosować się i wsypać piach w tryby najlepszej nawet maszyny. Ostatnio jednak podopieczni Diego Martineza grają w kratkę. Zgodnie z przewidywaniami przegrali z Realem Madryt, by po szalonym spotkaniu pełnym czerwonych kartek wypunktować w końcówce Valencię. Tydzień temu dali się łatwo pobić prowadzonemu przez Bryana Gila Eibarowi, a w środę dopiero w dogrywce pokonali trzecioligowe Cultural Leonesa.

Barcelona za to, w lidze nie przegrała od ponad miesiąca i słynnego meczu z Cadiz (1:2). Od tamtej pory zaliczyła pięć zwycięstw i dwa remisy. Coraz lepiej wygląda współpraca Lionela Messiego z Pedrim, a do formy po kontuzji wraca Ousmane Dembele. Duma Katalonii nadal popełnia katastrofalne błędy w obronie, ale wydaje się, że coraz pewniej czuje się pod bramką rywali.

Ronaldowi Koemanowi marzą się zimowe transfery, ale i bez nich Barcelona musi w takich meczach, jak ten sobotni, punktować, by utrzymać wywalczoną z trudem trzecią pozycję. A później? Cóż, zobaczymy. Holender uważa, że ligowi rywale złapią jeszcze zadyszkę i zaczną gubić punkty. Jeżeli tak, Duma Katalonii musi być przygotowana do wykorzystania okazji i zmniejszania dystansu.

Królewscy bez głowy narodu?

Teoretycznie najprostsze zadanie spośród wszystkich  potentatów czeka Real Madryt. Królewskich czeka wyjazd do Pampeluny, gdzie miejscowa Osasuna jest niezwykle gościnna. W ośmiu domowych meczach zespół ten wygrał tylko dwukrotnie, a czterokrotnie przegrał. Pomimo niedawnego remisu z Elche, Real Madryt wygląda na odpowiednio zbilansowany i przygotowany do regularnego obijania ligowych płotek.

Przez to najwięcej miejsca w mediach poświęca się ewentualnej absencji Zinedine’a Zidane’a, który miał styczność z osobą zakażoną koronawirusem. Testy wyszły ujemne, ale w momencie pisania tekstu nadal nie wiadomo, czy Francuz będzie mógł udać się z zespołem do Pampeluny. Ba, możliwe jest, że nie zasiądzie na ławce także w półfinałowym spotkaniu Superpucharu Hiszpanii, które jego Real rozegra w czwartek przeciwko Athletikowi Bilbao. Nawet jednak bez obecności swojego trenera, Królewscy powinni rozprawić się z Osasuną. O ile nie potraktują tego spotkania po macoszemu, jak zwykli robić jeszcze kilka miesięcy temu.

Spokojna niedziela

Drugi dzień weekendu w hity obfitować już nie będzie, ale zostanie rozegrane kilka spotkań, na których warto zawiesić oko. Pierwszym z nich będzie pojedynek Levante z Eibarem, gdzie będziemy mogli się przekonać, czy dobry występ Damiana Kądziora w Pucharze Króla przełoży się na większe zaufanie ze strony trenera Mendilibara. Dla postronnego kibica interesujące będzie też spotkanie zamykające 18. kolejkę, pomiędzy Hueską i Betisem. Oba zespoły nie imponują jakością swoich linii defensywnych, za to starają się grać proaktywnie. Spodziewam się zatem sporo szans, strzałów i – w konsekwencji – bramek.

Nie zapominajmy też, że we wtorek, gdy Real Madryt, Barcelona, Athletic Bilbao i Real Sociedad przygotowywać się będą do Superpucharu Hiszpanii, zostaną rozegrane dwa zaległe spotkania LaLiga. O 19.00 Granada podejmie u siebie Osasunę, a o 21.30 Sevilla zawita na Wanda Metropolitano w szlagierze, przełożonym z pierwszej kolejki. Będzie to zatem kolejna okazja dla Los Colchoneros, by uciec bezpośrednim rywalom, choć triumf nad Andaluzyjczykami nie przyjdzie madrytczykom łatwo.

Komentarze