Starcie gigantów na wagę mistrzostwa Hiszpanii

Lucas Vazquez i Leo Messi
Lucas Vazquez i Leo Messi PressFocus

Już w sobotę oczy piłkarskich kibiców całego świata zwrócą się ku Madrytowi, gdzie Real zmierzy się z Barceloną w najbardziej elektryzującym piłkarskim pojedynku. Pomijając aspekt historyczny, to starcie może okazać się kluczowe w kontekście walki o mistrzostwo La Ligi.

Wyjątkowe starcie trenera Pachety

Zanim jednak skupimy się na starciu gigantów, w piątek zjedziemy kilka(naście) pięter niżej. Dwie, najlepsze w ostatnich tygodniach, ekipy dolnych rejonów tabeli zmierzą się bowiem w bezpośrednim pojedynku. Mecz ten będzie wyjątkowy dla trenera Hueski, czyli popularnego w Polsce Pachety. W poprzednim sezonie szkoleniowiec ten dokonał małego cudu, awansując z Elche do hiszpańskiej ekstraklasy. Włodarze zdecydowali się jednak go zwolnić, uznając, że nie poradzi sobie w La Lidze. Po pół roku trafił do Hueski, z którą jest coraz bliżej większego cudu, jakim byłoby utrzymanie. Zwłaszcza, biorąc pod uwagę, że w styczniu przejmował zespół, który w 18 kolejkach zdołał zwyciężyć zaledwie raz, szorował o dno tabeli i tracił sześć punktów do bezpiecznego miejsca. Dziś, Huesca, cóż… nadal pozostaje w strefie spadkowej. Awansowała jednak na 18. lokatę, a do opuszczenia strefy spadkowej brakuje jej zaledwie dwóch punktów. Tyle właśnie dzieli zespół Pachety od Elche.

O ile Eibar czy Deportivo Alaves wpadły w zapaść i od długich tygodni nie są w stanie wygrać ligowego meczu, tak Huesca i Elche zakasały rękawy i mozolnie starają się zapewnić sobie utrzymanie. Już w piątek zmierzą się ze sobą, a trener Pacheta podkreśla, że po raz pierwszy jego zespół jest zależny od siebie w kontekście wyjścia ze strefy spadkowej.

To pierwszy moment w sezonie, w którym to od nas zależy wydostanie się ze strefy grożącej degradacją. Jeśli wygramy, będzie to drugie zwycięstwo z rzędu, a to gwałtownie podniesie morale zespołu. Nasz skład, pracownicy klubowi i kibice bardzo cierpieli. Jednak, gdy już w końcu wyjdziemy z domów, zobaczymy, że nasz trud będzie nagrodzony. Czujemy ogromne wsparcie. Jesteśmy podekscytowani i mamy pozytywne odczucia przed meczem – powiedział Pacheta. – Jestem bardzo wdzięczny miastu Elche i pracownikom klubu. To historyczna drużyna i jestem pewien, że kiedyś do niej wrócę. Ale w piątek wyjdziemy na boisko po zwycięstwo i jestem pewien, że zdołamy to osiągnąć – dodał z szacunkiem szkoleniowiec.

To Huesca jawi się jako delikatny faworyt tego newralgicznego starcia. Na jej korzyść przemawia posiadanie klasowego napastnika, jakim bez wątpienia jest Rafa Mir.

Najgorętszy Klasyk od dawna

Już od dłuższego czasu El Clasico nie było tak decydujące w kontekście walki o puchar. Real Madryt i Barcelona ruszyły w mozolną pogoń za Atletico i są bliskie sięgnięcia celu. Obecnie Katalończycy tracą do lidera punkt, a Królewscy zaledwie trzy. Ten, kto sięgnie w sobotę po zwycięstwo, wykona milowy krok w kierunku sięgnięcia po mistrzostwo kraju.

Hiszpańskie media, rzecz jasna, od tygodnia żyją tym spotkaniem. Podkreślają fantastyczny bilans Zidane’a w Klasykach – Francuz przegrał zaledwie dwukrotnie – i fakt, że Barcelona ma sporo do udowodnienia. Katalończycy dopiero w rewanżowym półfinale Pucharu Króla zdołali postawić się topowemu rywalowi. Zgnietli Sevillę, później zaprezentowali się godnie na stadionie Paris Saint-Germain, a przed przerwą reprezentacyjną rozbili Real Sociedad. Dopiero jednak triumf nad Realem Madryt pokazałby, że drużyna zmierza w odpowiednim kierunku. O zwycięstwo nie będzie jednak łatwo. Choć Blaugrana miała dzień odpoczynku więcej niż Królewscy, ich triumf nad Liverpoolem z pewnością podziałał mobilizująco.

Bukmacherzy stawiają na Barcelonę, ale Zinedine Zidane udowodnił już, że to w meczach z najlepszymi jego zespół wspina się na wyżyny. Wielka w tym zasługa, będącego w nieziemskiej formie, tercetu pomocników Królewskich. Pytanie brzmi, czy Toni Kroos, Casemiro i Luka Modrić będą w stanie zasypać dziurę, jaka powstała w defensywie Realu w związku z absencjami Raphaela Varane’a i Sergio Ramosa?

Ponadto, kto pomyślałby jeszcze w grudniu, że po kilku miesiącach pogrążeni w kryzysie giganci nadal będą mogli realnie myśleć o sięgnięciu po dublet?

Gdzie dwóch się bije, tam Atletico walczy o życie

Niezależnie od wyniku Klasyku, niedzielne starcie na Benito Villamarin będzie dla Los Colchoneros walką o życie. Walką trudną, której efektu nie sposób przewidzieć. Z Rojiblancos życie uchodzi od dziesięciu kolejek, w których sięgnęli po zaledwie połowę możliwych punktów, 16 z 30. Dla porównania, ich niedzielny rywal zdobył w tym samym czasie o cztery oczka więcej. Na korzyść Diego Simeone przemawia fakt, że Manuel Pellegrini nie będzie mógł skorzystać z Victora Ruiza czy Borjy Iglesiasa. Marne to jednak pocieszenie, biorąc pod uwagę, że kontuzji doznał Luis Suarez, przez uraz niedostępny jest Moussa Dembele, więc w ataku zagrać będzie musiał rekonwalescent, Joao Felix.

Stal hartuje się jednak w ogniu. Jeżeli Atletico marzy o podpięciu się pod respirator, musi zakasać rękawy i sięgnąć po trzy punkty w starciu z Verdiblancos. W przeciwnym wypadku nie będzie już podstaw, by wierzyć w wywalczenie przez madrytczyków tytułu.

Miłe dla oka zakończenie kolejki

Celta Vigo i Sevilla w zasadzie mogłyby już zakończyć sezon. Galisyjczycy są praktycznie pewni utrzymania, za to do strefy europejskich pucharów tracą aż dziewięć punktów. Andaluzyjczycy zaś niemal na sto procent zagrają w przyszłym sezonie w Lidze Mistrzów. Zajmują czwarte miejsce z przewagą dwunastu oczek nad piątym Realem Sociedad. Mimo tego ich bezpośrednie starcie wydaje się być idealnym zamknięciem intrygującej i pełnej emocji kolejki.

Oba zespoły są proaktywne i dążą do zdominowania rywala, ponadto mają w ataku zawodników o bardzo wysokiej, jak na realia La Ligi, jakości. Ciekawie też zapowiada się starcie niezwykle ułożonej i świetnej taktycznie Sevilli, która znaczną część spotkań wygrywa jednym golem, z prezentującą “radosny futbol” Celtą, która w ostatnich tygodniach pokonała Hueskę 4:3.

Mecz z zawodnikami o takiej jakości, acz nieznaczący zbyt wiele w kontekście sytuacji w tabeli wydaje się idealną klamrą zamykającą tak intensywną i istotną kolejkę.

Komentarze