Weekendowa uczta dla fanów La Ligi

Raphael Varane
Raphael Varane PressFocus

25. kolejka La Ligi zwiastuje wielkie emocje. Sześć najlepszych zespołów w stawce zmierzy się bowiem w bezpośrednich starciach.

Piątkowa rozgrzewka przed Pucharem Króla

Levante ma za sobą “dwumecz” z Atletico, z którego wyszło z dorobkiem czterech punktów. Athletic, natomiast, pomimo remisu z Villarreal, ma za sobą bardzo udane tygodnie. Wydaje się, że w tym sezonie oba zespoły zakotwiczą w środku tabeli. Strefa pucharowa wydaje się mocno obstawiona, nie muszą też martwić się o utrzymanie.

To spotkanie jest ciekawe o tyle, że obaj rywale mierzą się ze sobą w półfinale Pucharu Króla. Po pierwszym meczu w lepszej sytuacji są zawodnicy Levante, którzy wywieźli z San Mames bramkowy remis. Przed spotkaniem ligowym Paco Lopez skupiał się raczej na pucharowym rewanżu, zaplanowanym na czwartek. Trener Levante przyznał, że “liczy, iż na mecz w pucharze wróci choć część kontuzjowanych graczy”. Marcelino natomiast starał się od tego odcinać, powtarzając, że “liczy się tylko następny mecz”. Będzie to ciekawe źródło analizy przed czwartkowym pojedynkiem, który nie ma wyraźnego faworyta.

Kolejny mecz “o życie” Hueski w La Liga

W sobotę w bój ruszą giganci, ale zanim na boisko wybiegną zawodnicy Sevilli i Barcelony, zmierzą się dwie ekipy z dolnych rejonów tabeli. Przeżywający swoistą zapaść Eibar zmierzy się z wyraźnie odmienioną pod wodzą trenera Pachety Hueską.

Wydawało się, że misja uratowania beniaminka w ekstraklasie skazana jest na porażkę. Były szkoleniowiec Korony Kielce daje jednak powody do nadziei kibicom. W ostatnich pięciu meczach Huesca zwyciężyła dwukrotnie, raz z remisowała i zanotowała dwie niskie porażki z Sevillą i Realem Madryt. Takie rezultaty ocenić można tylko pozytywnie. Jeśli w piątek podopieczni Pachety pokonają Eibar, nie tylko przeskoczą Basków w tabeli. Będą też mieli szansę na wydostanie się ze strefy spadkowej.

Gracze trenera Mendilibara, choć na ten moment znajdują się trzy miejsca nad Huescą, znajdują się na przeciwnym biegunie pod kątem formy. Ostatni mecz w lidze wygrali 3 stycznia, od tego momentu notując serię siedmiu meczów bez zwycięstwa. Pięć z nich przegrali.

To był dla nas bardzo pozytywny tydzień. Odbyliśmy rozmowę i wiemy, że musimy być zespołem zmierzającym w jednym kierunku – powiedział przed meczem Mendilibar. – Jeśli nie zdobędziemy gola, obrońcy uważają, że to napastnicy zawalili i odwrotnie. Nie tylko ciężko nam wygrać, ale nie dajemy rady remisować. Odczuwamy zdenerwowanie, bo pozostaje coraz mniej meczów i nie ma sensu oglądanie się na rywali. Nie możemy tak łatwo tracić goli, jak miało to miejsce w ostatnich tygodniach – dodał szkoleniowiec Eibaru.

Całkiem inne nastawienie do spotkania ma Pacheta.

Jeśli wygramy, droga do utrzymania będzie znacznie łatwiejsza. Drużyna ma się lepiej, morale wzrosło. Jose Mendilibar to dla mnie punkt odniesienia. Prowadzi zespół z planem, nad którym pracuje od lat. Musimy być przygotowani, bo to bardzo trudny rywal, spodziewam się skomplikowanego meczu pełnego walki o drugie piłki. Zwycięstwa tworzą lepszą atmosferę, ale kontynuujemy naszą pracę – powiedział szkoleniowiec Hueski.

Wynik tego starcia będzie miał duże znaczenie w kontekście utrzymania.

Szansa na przełamanie się Barcelony

Nie tylko Levante i Athletic zmierzą się ze sobą tuż przed rewanżem w Pucharze Króla. Ta sama historia dotyczy drugiej pary półfinalistów. W zeszły weekend Sevilla wykorzystała kompromitujący remis Barcelony z Cadizem (1:1) i wskoczyła na trzecie miejsce w tabeli. W środę Blaugrana rozegrała jednak zaległy mecz przeciwko Elche (4:0). Zwycięstwo przywróciło ją na najniższy stopień podium, ale sobotni mecz z Andaluzyjczykami będzie kluczowy – zarówno w kontekście układu tabeli, jak i morale zespołu Koemana.

Barcelona nie umie bowiem grać z gigantami. Jedyne zwycięstwo z topowym zespołem zanotowała w fazie grupowej przeciwko Juventusowi. W drugim meczu ze Starą Damą odniosła już jednak bolesną porażkę, przez którą straciła pierwsze miejsce w grupie i rozstawienie w losowaniu 1/8 finału. Tam oberwała po głowie od Paris-Saint Germain. W lidze lepsi od Blaugrany okazali się piłkarze Realu Madryt i Atletico. W pierwszym meczu półfinału Pucharu Króla Duma Katalonii zasłużenie przegrała zaś z Sevillą. Sobotnie spotkanie będzie trudne do zaplanowania w wykonaniu Koemana, bo z jednej strony trzy punkty w obecnej sytuacji są konieczne do kontynuowania marzenia o dołączeniu do walki o mistrzostwo, a z drugiej strony już w środę Barcelona ponownie zmierzy się z Sevillą w meczu, którego stawką jest finał turnieju.

Na ten moment faworyta widzę w zespole z Andaluzji. Podopieczni Julena Lopeteguiego wygrali sześć ostatnich ligowych meczów, pokazali też, że lepiej potrafią otrząsnąć się po porażce w Lidze Mistrzów, zwyciężając w zeszły weekend z Osasuną. W niedawnym meczu bezpośrednim Sevilla była lepsza od Barcelony pod niemal każdym względem i tylko perfekcyjny występ takich graczy, jak Leo Messi, Ousmane Dembele czy Frenkie De Jong mógłby sprawić, że Barcelona nie cierpiałaby w sobotę na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan.

Poszarpane Materace na terenie dziurawej Żółtej Łodzi Podwodnej

Ostatnie tygodnie odarły Atletico z wizerunku niepokonanego giganta, kroczącego od zwycięstwa do zwycięstwa. Podopieczni Diego Simeone wygrali tylko raz w ostatnich czterech kolejkach. Przegrali ponadto “domowy” mecz z Chelsea po pięknym golu Oliviera Girouda. Przewaga nad Realem Madryt i Barcelony stopniała do, odpowiednio, trzech i pięciu punktów. To wszystko sprawia, że pod stopami zawodników Los Colchoneros zaczyna palić się grunt. Niedzielny rywal nie wydaje się idealnym do odwrócenia niepokojącego trendu.

Pomimo, że Villarreal czeka od ponad półtora miesiąca na zwycięstwo w La Lidze, podopieczni Emery’ego są nad wyraz niewygodnymi rywalami. Żółtą Łódź Podwodną nazywa się ekspertami od remisowania; w tym sezonie podzielili się punktami aż trzynastokrotnie. Drugi w tym zestawieniu Real Betis zrobił to jedenaście razy. Defensywa Villarrealu w ostatnich tygodniach prezentuje się znacznie słabiej, a kuriozalne błędy przytrafiają się nawet Pau Torresowi. Mimo tego Unai Emery cieszy się usługami najlepszego hiszpańskiego napastnika, który regularnie trafia do siatki. Po powrocie do zdrowia Gerard Moreno zanotował sześć goli w pięciu meczach we wszystkich rozgrywkach, ponadto jest mądrze wspierany przez Paco Alcacera.

Pokonanie graczy Emery’ego z jednej strony będzie dla Atletico trudne, a z drugiej może znacznie zwiększyć morale szatni po ostatnich, znacznie słabszych, tygodniach.

Kolejny egzamin Zidane’a

Skomplikowany test czeka Real Madryt. Wciąż zdziesiątkowani kontuzjami Królewscy w poniedziałek podejmą u siebie znajdujący się na fali wznoszącej Real Sociedad. Txuri-urdin w ostatnich tygodniach odwrócili fatalną serię meczów bez porażki, w czym wydatna rola rekonwalescentów: Mikela Oyarzabala i Davida Silvy. Co prawda siłę baskijskiej ekipy brutalnie zweryfikował Manchester Untied, wygrywając pierwszy mecz 4:0, ale w rewanżu to Baskowie byli bliżej pokonania rywali. Wspomniany Oyarzabal fatalnie wykonał jednak rzut karny.

Podczas, gdy Imanol Alguacil cieszy się z powrotu kolejnych ważnych zawodników, Zinedine Zidane nadal nie może liczyć na trzon zespołu. Media niemal wykluczają udział w spotkaniu Karima Benzemy. Szans na występ nie mają Sergio Ramos, Dani Carvajal czy Marcelo. Znajdujący się w wysokiej dyspozycji Alexander Isak może być utrapieniem dla zbudowanej od nowa defensywy Realu Madryt.

Komentarze