Żarty się skończyły. W sobotę zwycięstwo albo śmierć

Gerard Pique i Jose Gimenez
Gerard Pique i Jose Gimenez PressFocus

Sobotnie starcie Barcelony z Atletico Madryt zapowiada się pasjonująco. Obie drużyny są zobligowane do zwycięstwa, jeżeli chcą pozostać w walce o mistrzostwo. Na Camp Nou nie zobaczymy “miękkiej gry”, tylko dwóch gigantów, którzy muszą pokazać się z najlepszej strony.

Barcelona – Atletico meczem bez faworyta

Konia z rzędem temu, kto już wie, która drużyna wyjdzie z sobotniego starcia wagi ciężkiej zwycięsko. To spotkanie jest tak fascynujące właśnie dlatego, że zmierzą się ze sobą zespoły o podobnym potencjale, choć innych atutach, ale też przez to, że obie są zmuszone do sięgnięcia po trzy punkty.

Barcelona nie jest tak skuteczna, jak się wydaje

Statystyki zdają się pokazywać sprawę czarno na białym. Najlepsza ofensywa w lidze (80 zdobytych bramek) zmierzy się z najszczelniejszą defensywą (22 utracone gole). Jednakże, gdyby wejść w te dane głębiej, łatwo zauważyć pęknięcia nawet w najsilniejszych sferach danych drużyn. Barcelona zdobyła o 19 trafień więcej niż drugie Atletico, co bez wątpienia jest wynikiem imponującym i zasłużonym. Leo Messi wszedł w 2021 roku na niebotyczny poziom. W 18 spotkaniach ligowych zanotował 21 bramek i osiem asyst. Mimo tego, bolączką ekipy Koemana nieustannie jest nieskuteczność. Gdyby bordowo-granatowi częściej wykorzystywali swoje stuprocentowe – tzw. “expected goals” – okazje, mogłoby nie być już tematu walki o mistrzostwo.

Obrona Atletico nie jest monolitem

Z drugiej strony, Atletico nadal dysponuje jedną z najlepszych defensyw na świecie, ale utrata dwucyfrowej przewagi w lidze nie wzięła się wyłącznie z nieskuteczności pod bramką rywala czy absencji Luisa Suareza. Zawodnicy Diego Simeone regularnie stwarzają zagrożenie pod własną bramką, często w niezwykle nieodpowiedzialny sposób. By nie szukać daleko, w końcówce spotkania z Elche Marcos Llorente intencjonalnie zagrał futbolówkę ręką. Arbiter podyktował jedenastkę i tylko szczęście sprawiło, że Fidel jej nie wykorzystał, a mecz zakończył się wynikiem 1:0. Podobna sytuacja miała miejsce w marcowym starciu z Deportivo Alaves. Wówczas w końcówce wynik uratował Jan Oblak, broniąc strzał z jedenastego metra w wykonaniu Joselu.

Ofensywa Barcelony ma swoje słabe punkty – choć w tym roku drużyna je dość umiejętnie maskuje – a i obrona Atletico nie jest takim monolitem, jak za czasów Diego Godina i Joao Mirandy. I właśnie to, że zmierzą się ze sobą drużyny dalekie od doskonałości może sprawić, że w sobotę czeka nas starcie godne tytułu mistrzowskiego.

Spotkanie starych znajomych

Sobotnie starcie będzie też powrotem Luisa Suareza na Camp Nou. W trakcie sześciu lat pobytu w Barcelonie Urugwajczyk potwierdził, że jest jednym z najlepszych napastników ostatniej dekady, zdobywając niemal 200 bramek dla klubu. Jednocześnie jego pożegnanie z Katalonią było, mówiąc oględnie, dość chłodne. Joan Laporta zamierza teraz ocieplić relacje z Suarezem i planuje uhonorowanie go przed spotkaniem. Mleko już się jednak rozlało. W pierwszym spotkaniu obu ekip w tym sezonie Urugwajczyk nie wziął udziału przez kontuzję, ale teraz jest już awizowany jako członek wyjściowego składu. Suarez nadal jest fantastycznym napastnikiem – w samej lidze zanotował aż 19 trafień – ale ostatnio trafił do siatki półtora miesiąca temu w meczu z Deportivo Alaves. A choć w wyniku urazu nie wziął udziału w trzech kwietniowych spotkaniach, jest to powód do zmartwień dla “Cholo”.

Na drugim biegunie znajduje się inny stary znajomy, Antoine Griezmann. Francuz opuszczał Atletico jako jeden z najlepszych strzelców w historii klubu (133 gole), ale jego start w Barcelonie nie był udany. Właściwie do teraz jest kwestionowany przez kibiców Dumy Katalonii, ale w ostatnich miesiącach powoli wytrąca swoim krytykom argumenty z ręki. We wszystkich rozgrywkach strzelił aż 19 bramek, do których dołożył 12 asyst. Do tego Griezmann jest okazem zdrowia, ponadto haruje jak wół w defensywie. W porównaniu do Suareza znajduje się też w świetnej dyspozycji strzeleckiej. W ostatnich czterech spotkaniach zdobył aż cztery gole, a do tego asystował Leo Messiemu w starciu z Granadą.

Być może to właśnie dwaj strzelcy związani historią zarówno z Atletico, jak i Barceloną, okażą się kluczowi w najważniejszym spotkaniu sezonu.

Przed nami mecz dwóch skrajnie odmiennych stylów, a także znacznie różniących się od siebie trenerów. Nie mam pojęcia, który z nich po tym starciu wzniesie pięść w triumfalnym geście, ale już nie mogę doczekać się pierwszego gwizdka.

FC Barcelona
Atletico Madryt
Kursy moga ulec zmianie. Aktualizacja z dnia 8. maja 2021 16:11.

18+ | Graj odpowiedzialnie! | Obowiązuje regulamin

Komentarze