Zemsta Marcelino motywem przewodnim najbliższej kolejki La Ligi

Marcelino jako trener Valencii
Marcelino jako trener Valencii PressFocus

22. kolejka La Ligi zapowiada się pasjonująco, choć typowych szlagierów będzie w niej raczej niewiele. Najciekawiej zapowiada się pojedynek Marcelino ze swoim byłym klubem, Valencią.

Zdobyć twierdzę

Piątkowy pojedynek Deportivo Alaves z Realem Valladolid nie zapowiada się na sensacyjne widowisko, ale ma kilka ciekawych podtekstów. Goście spróbują sforsować nad wyraz niegościnny dla siebie teren. Ostatnim razem wygrali na Estadio de Mendizorroza w 2015 roku, gdy obie ekipy mierzyły się w drugiej lidze. Ostatnie i jedyne zwycięstwo Realu Valladolid na terenie Deportivo Alaves na najwyższym ligowym szczeblu miał miejsce ponad pół wieku temu, w sezonie 1954/1955.

Choć oba zespoły dzieli zaledwie punkt, to Deportivo Alaves znajduje się w gorszej sytuacji, bo okupuje miejsce w strefie spadkowej. Szkoleniowiec baskijskiej ekipy, Abelardo, wziął w obronę swego kolegę po fachu i zachował optymizm przed nadchodzącym spotkaniem.

Jestem nastawiony optymistycznie, bo gramy u siebie i mamy za sobą pełny tydzień treningów. Odzyskaliśmy kilku graczy, ale musimy uważać. Teraz każdy może wygrać z każdym. Real Valladolid ma bardzo dobrych piłkarzy, a ich trener, Sergio, świetnie sobie radzi i od kilku sezonów realizuje wyznaczone mu cele – powiedział Abelardo.

Bezpośrednie spotkania wśród ekip walczących o utrzymanie są niezwykle ważne. Dość powiedzieć, że 10. i 18. drużynę w stawce dzieli zaledwie sześć punktów. Pozytywne rezultaty meczów z bezpośrednimi rywalami są w tak spłaszczonej tabeli na wagę złota.

Obowiązkowe trzy punkty

W sobotę wszystkie oczy skierowane będą na Real Madryt, w którego obozie panuje spore napięcie. Sinusoidalna forma i kiepskie wyniki w styczniu sprawiły, że drużyna, na czele z trenerem, jest ostatnio ponownie kwestionowana. W sobotę Królewscy mają obowiązek wywieźć trzy punkty z terenu Hueski.

To spotkanie łatwo jednak może stać się dla Królewskich pułapką. Pod wodzą trenera Pachety beniaminek odnotował wyraźną poprawę dyspozycji. Huesca zanotowała cztery punkty w ostatnich dwóch kolejkach, dzięki którym może znowu marzyć o utrzymaniu się w La Lidze. Real Madryt z pewnością musi zwrócić szczególną uwagę na Rafę Mira, autora hat tricka w ostatnim spotkaniu Hueski z Realem Valladolid.

Mimo tego, nawet biorąc pod uwagę kolejną kontuzję Edena Hazarda, aktualny mistrz Hiszpanii takie spotkania wygrywać musi. Porażka z czerwoną latarnią ligi tylko zaostrzyłaby dyskusję na temat przyszłości Zinedine’a Zidane’a.

W sobotę swoje spotkania rozegrają jeszcze dwie z najsilniejszych ekip w stawce. Villarreal będzie wyraźnym faworytem, wybierając się na stadion Elche. Podopieczni trenera Almirona są na tyle bezbarwni, że przed tygodniem Valencia zachowała przeciwko nim czyste konto. Po raz pierwszy w tym sezonie.

Sevilla natomiast podejmie u siebie Getafe, którego gra w ostatnich tygodniach nie odpowiada rezultatom. Podopiecznym Pepe Bordalasa dobrze zrobiło sprowadzenie Carlesa Alenii i Take Kubo. O ile można się spodziewać, że Los Nervionenses zdołają sforsować chwiejną defensywę madrytczyków, o tyle sami muszą się pilnować pod własnym polem karnym, bo chwilę zawahania z łatwością wykorzysta wypożyczony z Realu Madryt Japończyk.

Zemsta na chłodno

Marcelino został zwolniony z Valencii we wrześniu 2019 roku. Wcześniej sprawił, że Nietoperze stali się punktem odniesienia dla całej ligi i pokonali Barcelonę w meczu, którego stawką był Puchar Króla. Peter Lim zwolnił Marcelino, bo ten, mówiąc eufemistycznie, nie do końca zgadzał się z jego “polityką zarządzania klubem”. Trener stracił możliwość prowadzenia Los Che w turnieju o Superpuchar Hiszpanii, ale odbił sobie ten policzek, rok poźniej sięgając po to trofeum z Athleticiem. Nie oznacza to, że ma z Valencią wyrównane rachunki. Baskowie podejmą w niedzielę Nietoperzy z pozycji zdecydowanego faworyta. Za Marcelino Athletic wygrał wspomniany Superpuchar Hiszpanii i awansował do półfinału Pucharu Króla. Pamiętajmy, że Baskowie mają też do rozegrania zaległy finał ubiegłorocznego krajowego pucharu. Świetnie funkcjonująca drużyna, w której o bramki dba tercet Iker Muniain, Raul Garcia i Inaki Williams rzuci wyzwanie Valencii, która tydzień temu zdołała po raz pierwszy w tym sezonie zanotować czyste konto.

I choć Nietoperze są najbardziej nieprzewidywalną drużyną La Ligi, to spodziewam się dość łatwego zwycięstwa podopiecznych Marcelino. Trener bowiem z pewnością przekaże zawodnikom część swojej złości na były klub.

Pojedynek zmęczonych nóg

Real Betis i Barcelona w ciągu tygodnia zostały zmuszone do rozegrania dogrywki w ćwierćfinałach Pucharu Króla. Owe dogrywki skończyły się jednak różnie: Blaugrana przeprowadziła niesamowity comeback, a podopieczni Pellegriniego odpadli po serii rzutów karnych. Faktem jednak jest, że oba zespoły będą podobnie zmęczone. Co prawda Betis rozgrywał pucharowe spotkanie dzień później niż Barcelona, ale dla Dumy Katalonii była to czwarta dogrywka w przeciągu trzech tygodni.

Choć u Andaluzyjczyków możemy zanotować wyraźną zwyżkę formy, a godny pochwały jest zwłaszcza progres linii defensywnej, faworytem niedzielnego starcia pozostaje Barcelona. Pomimo wielu kłopotów finansowych i instytucjonalnych, podopieczni Koemana wędrują ostatnio – wyłączając finał superpucharu – od zwycięstwa do zwycięstwa. W najlepszej formie od dołączenia do zespołu znajduje się Antoine Griezmann, w dobrym rytmie są ponadto Frenkie de Jong, Jordi Alba i autor dziesięciu kluczowych podań w meczu z Granadą, czyli Leo Messi. O zwycięstwo na Benito Villamarin nie będzie jednak łatwo. To spotkanie może pokazać, jak dużo benzyny ma jeszcze w baku Barcelona, do niedawna występująca na czterech frontach. Sytuacji kadrowej nie poprawia powrót kontuzji Sergiego Roberto i przedłużająca się absencja Ansu Fatiego.

Spacer farmera lidera

Chciałoby się doszukiwać sensacji i możliwej straty przez punktów przez Atletico, ale brakuje ku temu przesłanek. Okej, w ekipie Simeone zabraknie Mario Hermoso, Yannicka Carrasco, Joao Felixa i Moussy Dembele. Ale Atletico udowodniło już z Cadizem, że poradzi sobie bez hiszpańskiego stopera i belgijskiego wahadłowego. Felix nieraz w tym  sezonie zasiadał już na ławce rezerwowych, a Dembele nie zdążył jeszcze nawet zadebiutować w nowych barwach.

Celta Vigo, natomiast, świetnie radziła sobie po tym, jak jej stery objął trener Coudet, ale w ostatnich tygodniach wróciła do, znanego z początku sezonu, marazmu. Galisyjczycy nie zaznali smaku zwycięstwa przez cały styczeń, notując po drodze wstydliwą porażkę z trzecioligową Ibizą (2:5), przegrywając z Betisem czy remisując z Eibarem. Wymierna w tym rola absencji Iago Aspasa, ale choć napastnik wrócił na ostatni mecz z Granadą, zakończył się on zaledwie bezbramkowym remisem.

Wydaje się, że tylko dekoncentracja i nadmierna pewność siebie mogłaby sprawić, że Atletico straciłoby punkty w meczu zamykającym 22. kolejkę La Ligi. Ostatnim meczem, w którym Los Colchoneros stracili oczka, były derby Madrytu. Od tego momentu trwa ich seria kolejnych ośmiu ligowych zwycięstw.

Komentarze