Czary Alemany’ego, kolejny popis Monchiego, wyczekiwanie Realu – podsumowanie zimowego okienka w La Lidze

Prezentacja Alvesa. Alemany pierwszy z prawej
Prezentacja Alvesa. Alemany pierwszy z prawej PressFocus

Zimowe okienko transferowe w Hiszpanii przyniosło więcej emocji niż się spodziewaliśmy. Aż cztery wzmocnienia zanotowała Barcelona, a Monchi zapewnił Sevilli dwóch klasowych skrzydłowych. Przed walką o utrzymanie mocno uzbroiło się też Getafe, a to nie wszystko, o czym warto wspomnieć. Zapraszamy na podsumowanie zimowego okienka transferowego w La Lidze!

  • Zamknęło się zimowe okienko transferowe w Hiszpanii
  • Królami polowania  można nazwać Barcelonę, choć Sevilla, Valencia i Getafe również nie próżnowały
  • Real Madryt, z kolei, zapewnił sobie ponoć usługi Kyliana Mbappe
  • Najciekawsze ruchy minionego okienka prezentujemy w poniższym podsumowaniu

Pan czarodziej Alemany

Jeżeli wybieramy hiszpańskiego króla zimowego okienka, to trudno nie zwrócić uwagi na Barcelonę. Tam już rozkręcił się dyrektor sportowy Mateu Alemany i – co tu kryć – zdziałał cuda. Hiszpan rozpoczął od szokującego wykupienia Ferrana Torresa z Manchesteru City. Blaugrana – oczywiście na raty – zapłaci Obywatelom aż 55 milionów euro. Sam ten ruch był nie tylko jakościowym wzmocnieniem, co pokazał już Ferran swym golem przeciwko Athletikowi. To też pokazanie Europie, że gra w Barcelonie to wciąż prestiż, a co więcej – klub stać na nietaniego gracza i reprezentanta Hiszpanii.

Następnie pan Alemany zdołał wypożyczyć Philippe Coutinho do Aston Villi, po czym przedłużyć kontrakt z Samuelem Umtitim, rozkładając jego pensję na kilka lat więcej. To pozwoliło zarejestrować Torresa, ale i zrobić miejsce dla Adamy Traore i Pierre’a-Emericka Aubameyanga. Jasne, nie są to piłkarze ze ścisłej czołówki, ale takiego Hiszpana sprzątnięto sprzed nosa Tottenhamowi. Sytuacja z Gabończykiem, zaś, to zwykłe wykorzystanie okazji. Sprowadzenie za darmo króla strzelców Bundesligi i Premier League, mając do dyspozycji Martina Braithwaite’a i Luuka de Jonga? Kolejny mistrzowski ruch Alemany’ego.

Duma Katalonii chce powalczyć o czołową czwórkę, a jej największą bolączką jest kompaktowość w obronie i brak opcji w ataku. Cóż, opcje w ofensywie się pojawiły – zobaczymy, czy przełoży się to na wyniki. W teorii nowy dyrektor sportowy spisał się fenomenalnie.

Sevilla wykorzystała okazje i zbroi się w walce o historyczny tytuł

A skoro mowa o wykorzystaniu szans i genialnych dyrektorach sportowych, po raz kolejny błysnął Monchi. Do Sevilli trafiło dwóch graczy na pozycję najbardziej deficytową – skrzydła. Najpierw, po długich negocjacjach, Los Nervionenses przekonali do siebie nie byle kogo, a Anthony’ego Martiala. Francuz nie dostawał szans w Manchesterze United i spróbuje znaleźć je w Sewilli. Jeszcze lepszą okazją było sprowadzenie “Tecatito” Corony. Błyskotliwy skrzydłowy, którego portal Transfermarkt wycenia na 22 miliony, trafił na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan za… trzy miliony! Miało to, rzecz jasna, związek z kończącym się kontraktem ze Smokami. Tak czy owak, Andaluzyjczycy na jesieni mieli jednego pewnego skrzydłowego – Lucasa Ocamposa. Na drugim brakowało stabilności, a i Argentyńczyk, pomimo końskiego zdrowia, potrzebuje czasem odciążenia. Wydaje się, że dwa tak jakościowe wzmocnienia powinny pozostawić drużynę w walce o mistrzostwo kraju do samego końca.

Na marginesie warto dodać, że Monchi nie ugiął się przed Newcastle. Sevilla mogła zarobić 30 milionów euro na Diego Carlosie, ale dyrektor sportowy stanął twardo i orzekł, że oczekuje dwa razy tyle. Skoro Sroki nie chciały tego spełnić, Brazylijczyk pozostał w stolicy Andaluzji. Jeszcze kilka lat temu klub nie byłby w stanie odrzucić tak intratnej propozycji. I to obrazuje obecną pozycję Los Nervionenses w skali Hiszpanii i Europy.

Jak trwoga, to powrót do ojczyzny

Pepe Bordalas tygodniami domagał się wzmocnień i wreszcie je dostał! No, przynajmniej w teorii. Zespół Valencii opuścił na rzecz mistrzów Hiszpanii Daniel Wass. Z klubu odszedł i inny prawy obrońca, Cristiano Piccini. W zamian, Nietoperzy wzmocniło dwóch bardzo interesujących, młodych Hiszpanów, których łączy opuszczenie ojczyzny w letnim oknie transferowym. Niezbyt fortunne, dodajmy. Bryan Gil odszedł do Tottenhamu po niezwykle udanym wypożyczeniu w Eibarze. W Spurs był jednak, w najlepszym przypadku, rezerwowym. Błyskotliwy, odważny skrzydłowy to z pewnością coś, czego brakowało ekipie z Mestalla. Odbudować spróbuje się też Ilaix Moriba. Pomocnik latem poszedł na wojnę z Barceloną i wywalczył transfer do RB Lipsk. Tam jednak przez pół roku rozegrał zaledwie sto minut. W dorosłej drużynie Dumy Katalonii Moriba pokazywał, że ma zadatki na klasowego pomocnika i przy odpowiedniej liczbie szans może to wykorzystać. O ile na drodze nie stanie mu trudny charakter.

Mbappe, Mayoral, Lo Celso i Rafinha – inne istotne zimowe doniesienia

Ostro uzbroiło się także Getafe. Walcząca o utrzymanie ekipa zapewniła sobie usługi dwóch graczy, występujących ostatnio w Romie – Borjy Mayorala i Gonzalo Villara. Zwłaszcza transfer byłego gracza Realu Madryt musi cieszyć, bo udowodnił już, że potrafi strzelać gole. Zobaczymy, jak odnajdzie się, dzieląc plac z Enesem Uenalem. Do tego do Getafe trafił Oscar, świetne egzekwujący stałe fragmenty gry. Warto zwracać uwagę na madrycki klub w wiosennej rundzie.

Ciekawym ruchem jest też sprowadzenie Rafinhi przez Real Sociedad. Brazylijczyk nie odnalazł się w PSG i spróbuje odnaleźć się w lidze, którą zna najlepiej.

Rzutem na taśmę udało się też Villarrealowi wypożyczyć z Tottenhamu Giovaniego lo Celso. Argentyńczyk ma wnieść powiew świeżości do drugiej linii Żółtej Łodzi Podwodnej, znajdującej się – nomen omen – na fali wznoszącej.

Nie sposób nie wspomnieć też o Kylianie Mbappe. Według wielu źródeł, w tym dziennikarzy z programu Chiringuito, czy nawet byłego prezydenta Barcelony, Francuz porozumiał się już z Realem Madryt w sprawie letniego kontraktu. 23-latek ma zarabiać wielkie pieniądze, odpowiadające jego statusowi. Rzecz jasna, dopiero za kilka-kilkanaście tygodni dowiemy się, czy te doniesienia były prawdziwe.

Komentarze