Angel Correa
Angel Correa PressFocus

Żniwo trzecioligowców w Pucharze Króla

Pucharowe rozgrywki rządzą się swoimi prawami, ale odpadnięcie aż czterech ekip LaLiga – w tym Atletico – z trzecioligowcami, trzeba rozważać w kategoriach sensacji.

Oczywiście, takie pojedyncze sytuacje nie są w Hiszpanii niczym nowym. By nie szukać daleko wystarczy wspomnieć zeszłoroczne odpadnięcie Atletico z trzecioligowym Cultural Leonesa, a wszyscy kibice Realu Madryt pamiętają jeszcze słynne Alcorconazo. Jednakże, odpadnięcie czterech ekip LaLiga w 1/32 finału, to coś niespotykanego. Zwłaszcza, że wśród wyeliminowanych znalazł się, między innymi, imponujący tydzień w tydzień lider tabeli.

Rezerwowi zawiedli

Diego Simeone dał w starciu z Cornellą szanse graczom drugo- albo i nawet trzecioplanowym. W bramce stanął Miguel San Roman, dla którego był to debiut w barwach Rojiblancos. Prawy obrońca, Ricard Sanchez, wcześniej wystąpił tylko w poprzedniej rundzie Pucharu Króla. Poza tym na udowodnienie swej wartości okazję dostali zawodnicy rezerwowi: Renan Lodi, Felipe, Saul Niguez, Geoffrey Kondogbia, Lucas Torreira czy Vitolo. Jak donosiły hiszpańskie media, wszyscy zawiedli Diego Simeone. Cornella pokonała u siebie Atletico 1:0 i jest to o tyle niepokojące, że jedyny gol padł w 7. minucie. Los Colchoneros nie potrafili odrobić strat przez większość spotkania. W dodatku przez ostatnie pół godziny grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla wspomnianego Ricarda Sancheza. Po meczu winę na siebie wzięli zawodnicy.

Zespół jest w dobrym momencie, ale ja w słabym. Ekipa potrzebowała czegoś innego niż Saul Niguez. Muszę się poprawić i być zdrowym, zwłaszcza pod kątem psychologicznym. Inaczej grać będą inni – powiedział wychowanek klubu, Saul. Felipe natomiast przeprosił za tę grę i kazał patrzeć do przodu.

Diego Simeone, w swoim stylu, z klasą pogratulował rywalom i zapewnił, że wszyscy jego zawodnicy dali z siebie wszystko. Za zamkniętymi drzwiami z pewnością jednak przeanalizował na spokojnie mecz z Cornellą i trudno przypuszczać, by w najważniejszych spotkaniach dawał minuty takim graczom jak Vitolo czy Renan Lodi.

Jedna noc na Ibizie

Wyjazdu do Ibizy z pewnością nie będzie dobrze wspominał Eduardo Coudet. Argentyńczyk całkowicie odmienił wizerunek Celty Vigo, która pod jego wodzą szybko dźwignęła się z dna tabeli i urosła na kandydata do walki o europejskie puchary. Puchary krajowe za to zostały już przez nią w tym sezonie pożegnane. Galisyjczycy polegli z Ibizą aż 2:5 i w tym przypadku można mówić o zlekceważeniu rywali. Jedynie dwóch zawodników z wyjściowego składu występuje regularnie w lidze: niekwestionowany lider środka pola Renato Tapia, a także rotowany, acz grający często stoper Joseph Aidoo. Ibiza przejechała się po Celcie, w 61. minucie wygrywając już 4:0. Dopiero wprowadzenie etatowych graczy wyjściowego składu, jak Brais Mendez, Denis Suarez czy Santi Mina poprawiło jakość gry, ale spotkanie zakończyło się ostatecznie wynikiem 5:2.

Po spotkaniu trener Coudet ubolewał nad wstydliwą porażką.

To trudne przez wizerunek, który po nas pozostał. To mecze, w których daje się minuty graczom, którzy wcześniej nie grali lub robili to rzadziej. To spotkanie pokazało, że potrzebujemy dużo pracy. Musimy skrócić dystans pomiędzy zawodnikami podstawowymi, a rezerwowymi – powiedział ostro Argentyńczyk.

Popis nieskuteczności

Kolejną niespodzianką było odpadnięcie Getafe. Oczywiście, madrytczycy w tym sezonie zdecydowanie spuścili z tonu, ale nie zapominajmy, że w poprzedniej kampanii występowali w fazie pucharowej Ligi Europy. Trener Bordalas dał zagrać rezerwowym, wspieranym weteranem Angelem, ale podobnie jak Atletico, Getafe nie potrafiło podnieść się po szybko utraconym golu. Goście wykreowali sobie mnóstwo okazji, ale heroiczna obrona Cordoby ostatecznie przyniosła im awans do 1/16 finału.

Nie weszliśmy w mecz dobrze, zdobyli bramkę przy jedynej okazji. Wprowadziliśmy naszych podstawowych graczy, by odmienili spotkanie, ale się nie udało, choć próbowali. Mówiłem już prezydentowi, że potrzebujemy wzmocnień. Nie będę się powtarzałpowiedział po meczu Bordalas. Po tamtym spotkaniu prezydent Getafe wypożyczył z Barcelony Carlesa Alenię i zapowiedział transfer Takefusy Kubo. Być może zatem porażka z trzecioligowcem okazała się ostatecznym bodźcem służącym wzmocnieniu zespołu.

Inne niespodzianki

Z zespołów LaLiga, tylko Huesca odpadła jeszcze z trzecioligowcem, ale tu można mówić o niespodziance na mniejszą skalę. Beniaminek znajduje się na dnie tabeli i trenerowi Michelowi nie Puchar Króla zajmuje myśli. Wysłał w bój rezerwowych, którzy, pomimo znacznie częstszego przebywania przy piłce, odpadli 1:2 z Alcoyano. Ostatecznie licznik upokorzonych ekip LaLiga zatrzymał się na czterech, ale kilka innych w ostatniej chwili uciekło spod topora. Sergio Leon już w doliczonym czasie gry zapewnił Levante awans z Portugalete (2:1), a Luis Rioja z Deportivo Alaves zdobył jedyną bramkę w pojedynku z Deportivo La Coruną na kwadrans przed ostatnim gwizdkiem.

Ciężko jednak wytłumaczyć to, co wydarzyło się na stadionie należącym do Las Rozas. Eibar, w dość mocno rezerwowym składzie spokojnie prowadził do 73. minuty aż 3:0. Aż nagle, gospodarze w ciągu siedmiu minut zdołali wyrównać! Dopiero wprowadzenie w dogrywce dwóch gwiazd Eibaru, Bryana Gila i Sergiego Enricha, zapewniło Baskom wymęczone zwycięstwo. Przed spotkaniem trener Mendilibar podkreślał, że awans jest “celem, ale nie obowiązkiem”, ale takiego rozprężenia swoich podopiecznych z pewnością się nie spodziewał. Nas cieszyć może kolejny obiecujący występ Damiana Kądziora. Polak zanotował asystę, a ponadto zanotował dwa inne kluczowe podania. Często pokazywał się, wybiegając za plecy obrońców i zanotował 83% celnych podań do partnerów.

Kto następny?

Już w piątek o godzinie 12.00 rozpocznie się losowanie par 1/16 finału Pucharu Króla. Do gry wejdą uczestnicy krajowego superpucharu, a więc Real Madryt, Barcelona, Real Sociedad i Athletic Bilbao. Zobaczymy, czy w kolejnej rundzie dojdzie do kolejnych niespodzianek.

Komentarze