Z Anglikami trudno się targować. La Liga żegna jednego z najlepszych trenerów

Emery po triumfie w Lidze Europy
Emery po triumfie w Lidze Europy PressFocus

Całą sprawę załatwiono w kilka godzin. Aston Villa potrzebowała uznanego trenera i postawiła na Unaia Emery’ego. Bask przed rokiem wzbraniał się przed ofertą z Newcastle United, ale gdy klub z Birmingham wykupił jego kontrakt w Villarrealu, już nie miał wątpliwości. Co pozostawi po sobie w klubie, były już, trener Żółtej Łodzi Podwodnej?

  • W ciągu doby Unai Emery zgodził się porzucić Villarreal na korzyść Aston Villi
  • Bask ma w Birmingham być twarzą projektu. I słono zarobić
  • Co ten wyjątkowy trener pozostawi po sobie w Żółtej Łodzi Podwodnej?

“Peaky Blinders” vibe. Aston Villa z ofertą nie do odrzucenia

W ostatnich latach miasto Birmingham odzyskało światowe zainteresowanie, głównie za sprawą fantastycznego serialu “Peaky Blinders”. Trzeba jednak pamiętać, że w mieście tym jest jeden klub piłkarski, którego niegdyś obawiała się cała Europa. Aston Villa ma na koncie siedem tytułów mistrzowskich i – co istotne – Puchar Europy z 1982 roku. “Panowie Europy, tego nigdy o sobie nie powiecie!” – do dziś śpiewają fani podczas domowych meczów z Manchesterem City.

I to właśnie The Villans przybyli w poniedziałek do Villarrealu, zapewne w idealnie skrojonych i dobranych garniturach (a przynajmniej tak sobie to wyobrażam). Po wyrzuceniu niedopałka papierosa przedstawiciel oznajmił (nie zapytał), że od następnego tygodnia Unai Emery będzie pracował dla nich. Hiszpanie otrzymają solidne zadośćuczynienie, a i sam trener nie będzie narzekał na zarobki. No i jak tu negocjować? Zespół z Birmingham opłaci klauzulę zawartą w kontrakcie szkoleniowca, za co Villarreal otrzyma sześć milionów euro. Sam Bask podpisze pięcioletnią umowę, zostanie twarzą projektu i zainkasuje siedem milionów za sezon. Dokładne zarobki Emery’ego w Żółtej Łodzi Podwodnej nie są znane, ale dość powiedzieć, że Barcelona płaci Xaviemu i całemu sztabowi trzy miliony za rok. 50-letni trener nie mógł odmówić. Tym bardziej, że Premier League to od zawsze jego niespełniona ambicja.

Pierwszy puchar w historii, półfinał Ligi Mistrzów i rozczarowania ligowe – spuścizna Emery’ego

Przez ponad dwa lata pracy, Emery zbudował w Villarrealu historię. Cofnijmy się zatem w czasie. Klub potrzebował twarzy, trenera z pomysłem i bogatą historią zwyciężania. W zamian ów szkoleniowiec otrzymał szansę poprawienia swego wizerunku po nieudanych przygodach w Paris Saint-Germain i Arsenalu, a do tego pełne wsparcie zarządu.

Praca ruszyła z kopyta i obstawiam swoje oszczędności, że żaden fan Żółtej Łodzi Podwodnej nigdy nie zapomni tego okresu. Co bowiem zostawił po sobie Unai Emery? Po pierwsze i najważniejsze – Ligę Europy z pierwszego sezonu. Villarreal do tamtego momentu nie miał w gablocie żadnego (!) oficjalnego trofeum. Bask potrzebował zaledwie roku, by to zmienić. W kolejnym roku trener ponownie napisał historię. Wraz z zespołem awansował aż do półfinału Ligi Mistrzów, a jego podopieczni toczyli fenomenalne boje z Juventusem, Bayernem Monachuim, czy wreszcie z Liverpoolem. Trwającą kampanię w europejskich pucharach także zespół rozpoczął świetnie. Po czterech kolejkach Ligi Konferencji rezerwowi zapewnili drużynie komplet punktów i pewny awans.

Do tego dodajmy – i oddajmy Emery’emu – multum wprowadzonych do gry młodziaków. To pod skrzydłami Baska zabłysli Alex Baena, Yeremi Pino, Nicolas Jackson czy Arnaut Danjuma. I to pod jego wodzą duet Pau Torres – Raul Albiol wyrósł na jeden z najlepszych w lidze. No, i to zdecydowanie były szkoleniowiec Arsenalu wprowadził (choć, niestety, najprawdopodobniej na krótko) na salony Gerarda Moreno.

Jasne, Żółta Łódź Podwodna rokrocznie zawodziła w La Lidze. I choć teraz notuje najlepszy start odkąd prowadzi(ł) ją Emery, siódma lokata nie odpowiada ambicjom właściciela. Patrząc jednak globalnie, Bask zostawi na Estadio de la Ceramica ogromną spuściznę. I zawsze powinien być tam witany z honorami.

Na ratunek klubu… farmer?

Fabrizio Romano jest pewien, że następcą Unaia Emery’ego zostanie Quique Setien. To wybór i dziwny, i nie do końca. Bardziej jednak dziwny.

Setien najbardziej znany jest z pandemicznego epizodu u sterów Barcelony. Był to okres największych zmian w gabinetach, zawirowań wśród piłkarzy i ogólnego chaosu spowodowanego pandemią. Trener jednak sobie nie pomagał. Stawiał na taktykę “tysiąca i jednego podania”, co nie znalazło odzwierciedlenia w wynikach. Duma Katalonii przyjęła osiem bramek od Bayernu i pożegnano się z gościem, który po przybyciu na Camp Nou powiedział, że “jeszcze wczoraj chodziłem między krowami”. I nie był to żaden eufemizm, bo Setien z pasją pasie krowy. Widać jednak było, że pomimo całej miłości do stylu gry Blaugrany, nie jest to odpowiedni człowiek na właściwym miejscu.

W Villarrealu z pewnością otrzyma piłkarzy skrojonych pod jego styl gry. Świetnych technicznie, młodych i chętnych do nauki. Zobaczymy, jednak, czy rezultaty osiągane przez Quique będą bliższe temu, co zbudował w Las Palmas czy Betisie, czy może rozczarowaniu z półrocznego okresu na Camp Nou.

Partidazo kolejki

Starcie Realu Betis z Atletico nie zawiodło. Fanów cieszyć musi powrót do wysokiej formy Antoine’a Griezmanna, który ustrzelił dublet, w tym zdobył gola olimpijskiego. Pięknym golem popisał się też Nabil Fekir, ale ogólnie rzecz biorąc, tego dnia piłkarze chcieli głównie grać. W takiej dyspozycji Rojiblancos mają jeszcze prawo marzyć o awansie z grupy Ligi Mistrzów.

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Evento kolejki

Gavi nie może przestać wygrywać – przynajmniej indywidualnie. Po zdobyciu Trofeum Kopy, 18-latek w tym tygodniu otrzymał też nagrodę Golden Boy za rok 2022. I uważam, że w pełni zasłużenie. Jasne, nie pamiętam, kiedy walka o tę nagrodę była tak zacięta, jak teraz. Na niezwykły poziom wzrośli Jamal Musiala czy Jude Bellingham, a Eduardo Camavinga odegrał znaczącą rolę w wygraniu Ligi Mistrzów. Tyle, że Gavi jest najmłodszy z całego towarzystwa (od Camavingi nawet o dwa lata!), a już jest etatowym starterem zarówno Barcelony, jak i reprezentacji Hiszpanii. Pokazuje nie tylko niezwykły talent, ale i charakter. Jest do tego doceniany przez tak wymagającego trenera, jak Luis Enrique. Ta nagroda to docenienie niesamowitego roku, ale i obietnica. Bo na przestrzeni tygodni widać, jak Gavi dokłada kolejne cegiełki do swej charakterystyki i możliwe, że w wieku obecnych Musiali czy Bellinghama będzie już na całkiem innym etapie rozwoju.

Jugador kolejki

Tu wybór nie mógł paść na nikogo innego. Ousmane Dembele w niedzielę rano wstał z łóżka i wybrał tryb zniszczenie. Gol (głową!) i trzy efektowne asysty – oto dorobek Francuza z meczu przeciwko Athleticowi. Trudno wyzbyć się wrażenia, że gdyby 25-latek po kilka razy na miesiąc pokazywał zbliżony poziom, porównanie go z Mbappe nie byłoby tak zabawne, jak jeszcze niedawno się wydawało.

Poniższe wideo odtworzyć można w osobnej karcie przeglądarki.

Golazo kolejki

Nowy tydzień, ten sam bohater. Uhonorowałem już trafienie Griezmanna, a teraz trzeba przejść do kwestii Fede Valverde. Urugjwaczyk w starciu z Sevillą zdobył kolejną “swoją” bramkę, czyli po bombie zza pola karnego. Po wielu latach kształtowania, zdaje się, że widzimy wreszcie Fede w wersji optymalnej. Pewnego siebie, zawłaszczającego całą prawą stronę boiska, twardego w starciach i skutecznego pod wrogą bramką. Obecnie to jeden z czołowych zawodników najlepszej drużyny w Hiszpanii.

Komentarze